W ciągu tygodnia hiszpańska firma Dragados planuje zakończyć roboty na wschodniej części obwodnicy Lublina. Do końca wakacji zamierza uporać się północnym odcinkiem tej arterii.

 

Na odcinku od węzła Lublin Rudnik do węzła Lublin Felin drogowcom pozostało ułożenie ostatniej, ścieralnej warstwy asfaltu na długości 3–4 kilometrów. Pozostał też montaż urządzeń zabezpieczających bezpieczeństwo ruchu drogowego oraz sprzątnięcie po budowie.

Zdaniem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad te prace w ciągu tygodnia, dwóch powinny być zakończone. Sporo jednak zależy od pogody. Potem rozpoczną się procedury związane z odbiorem drogi i dopuszczeniem jej do ruchu.

– Nawet szybki odbiór i dopuszczenie do ruchu tej części obwodnicy nie oznaczają, że auta od razu pojadą Najpierw wykonawca musi zakończyć pracę przy dokończeniu przebudowy Spółdzielczości Pracy oraz na węźle Lublin Rudnik. Dopiero potem będzie można udostępnić dla ruchu wschodnią część obwodnicy – mówi dziennikarzom Krzysztof Nalewajko, rzecznik prasowy lubelskiej GDKiA. Według rzecznika stanie się to mniej więcej za miesiąc, półtora.

Gorzej wygląda sytuacja na mającym ponad 10 km północnym fragmencie obwodnicy Lublina, od węzła Lublina Sławinek do węzła Lublin Rudnik.Tutaj w dwóch miejscach nie ma jeszcze konstrukcji drogi. To fragment ekspresówki krzyżujący się z drogą w kierunku Jakubowic oraz odcinek przecinający drogę wojewódzką 809 od Zbożowej w kierunku Krasienina, Choć Hiszpanie twierdzą, że zakończą tam prace do końca sierpnia, to - według GDKiA - szanse na to są niewielkie.

Planowo za to przebiegają prace przy naprawie zapadających się fragmentów S17. Powinny się zakończyć pod koniec sierpnia.

Kiedy zostanie oddany do ruchu cały, blisko 70-kilometrowy odcinek ekspresówki od Kurowa do Piask? Zdaniem rzecznika GDKiA, może to nastąpić na przełomie października i listopada. Tymczasem, zgodnie z umową, obwodnica Lublina miała zostać ukończona w grudniu 2013.