Skwer przed Chatką Żaka będzie nosić imię prof. Seidlera, byłego rektora UMCS, twórcy miasteczka akademickiego, który przez prawie 40 lat należał do PZPR. Radni głosowali nad uchwałą już po raz trzeci. Tym razem jej inicjatorem była uczelnia. Nie obyło się bez kontrowersji.

 

Tym razem do Rady Miasta trafił obywatelski projekt uchwały w sprawie nadania skwerowi imienia prof. Seidlera. Grzegorz Leopold Seidler przez 10 lat był rektorem UMCS. To za jego sprawą, jak wskazywali wnioskodawcy, powstało miasteczko akademickie w Lublinie. Seidler przez blisko 40 lat był też członkiem PZPR, co wzbudziło największe kontrowersje radnych.

– Proszę o poparcie naszej inicjatywy obywatelskiej. Profesor wniósł niebywały wkład w rozwój uczelni i całego Lublina. Był wizjonerem, który całe swoje zawodowe życie poświęcił działając dla dobra uniwersytetu – mówiła Anna Przyborowska-Klimczak, dziekan Wydziału Prawa i Administracji UMCS.

- Profesor żył w trudnych czasach. Każda postać nosi ze sobą pozytywy i negatywy. Historia nie jest jednolita – przekonywał Marcin Nowak, radny Wspólnego Lublina. – Rektor Michałowski mówił nawet, że bez prof. Seidlera nie byłoby UMCS w Lublinie. Proszę o uszanowanie woli uczelni – apelował.

Nie wszyscy radni uważają, że prof. Seidler na takie uhonorowanie zasługuje. Radny Krzysztof Kuty przekazał opinię, o którą poprosił IPN. Można w niej przeczytać, że profesor udzielał informacji Służbie Bezpieczeństwa i w związku z tym prezes IPN „nie widzi możliwości poparcia wniosku o szczególne uhonorowanie jego osoby”.  Przeciw uchwale był również PiS.

– Prof. Seidler służył reżimowi komunistycznemu. Uczestniczył w budowaniu bandyckiego systemu i był jego sługą. W imieniu tysięcy ofiar komunizmu proszę, nie głosujcie za tą kandydaturą – podkreślał radny Dariusz Jezior z PiS.

Za przyjęciem uchwały głosowało 15 radnych, przeciw było 13.