Aktualności
Tak się nasza historia fatalnie potoczyła, że również nasze pokolenie doświadcza tego żalu katyńskiego na własnej skórze. W kolejną rocznicę 10 kwietnia trudno uciec od refleksji nad tym, jak wyglądałaby dzisiaj nasza Ojczyzna gdyby tych 96 osób nadal wiernie jej służyło.
Wspominamy w tych dniach tamtą wiosnę 1940 roku, kiedy to bandyci w sowieckich mundurach wymordowali elitę naszego narodu. Większości z dzisiaj żyjących to rodzice i dziadkowie opowiadali o tym, jak mogłaby wyglądać nasza kochana Ojczyzna, gdyby ci pomordowani mieli szansę wpływu na jej losy. Ciągnął się za nami ten ogromny żal niesprawiedliwości, kłamstwa i wstydu za tych, mieniących się Polakami, którzy pamięć o najlepszych z nas sprzedali za kariery w hierarchii prostactwa i obłudy komunizmu.
I tak się nasza historia fatalnie potoczyła, że również nasze pokolenie doświadcza tego żalu katyńskiego na własnej skórze. W kolejną rocznicę 10 kwietnia trudno uciec od refleksji nad tym, jak wyglądałaby dzisiaj nasza Ojczyzna gdyby tych 96 osób nadal wiernie jej służyło. To jeszcze nie jest historia. Mamy przecież przed oczami żywy obraz tamtych postaci i wyobrażamy sobie stanowiska państwowe, które mogłyby pełnić.
Ten żal jest niepomiernie wzmacniany świadomością, że nie umiemy takim nieszczęściom zaradzać. Mieliśmy słabe państwo w roku 1939 i mamy słabe państwo dzisiaj, kiedy dopuściliśmy do tragedii smoleńskiej i nie potrafimy jej kompetentnie i zgodnie wyjaśnić. Cóż więc jeszcze musi się wydarzyć, żebyśmy wreszcie w głębi serca uwierzyli, że prawda i odwaga są niewspółmiernie ważniejsze od politycznej skuteczności, że rzeczy są nie tylko prywatne, ale również wspólne, a na dobrobyt pracuje się przez całe życie, a nie tylko przez chwilę?
W gabinecie Przewodniczącego Rady Miasta Lublin od 10 kwietnia 2010 roku wisi fotografia pary prezydenckiej – Marii i Lecha Kaczyńskich, przepasana kirem. Takich prywatnych i półprywatnych miejsc mamy w naszym mieście wiele. Mamy też Plac Lecha Kaczyńskiego. Ludzie wieszają wizerunek tragicznie zmarłego Pana Prezydenta właśnie dlatego, że tęsknią za państwem, które ten mąż stanu uosabiał. I nie chodzi tu o jakąś dziecinną politykę rozumianą jako bezpardonową walkę o konkretne stanowiska. Chodzi o marzenie obecne w sercach wielu Polaków – marzymy o tym, by Polska była państwem silnym, bezpiecznym i bogatym. Marzymy o tym, by naszą najważniejszą siłą była moralna potęga narodu, a nie zewnętrzne sojusze. Marzymy o tym, by słuchać najlepszych spośród nas, a nie tylko z żalem odwiedzać ich groby. Być może zbyt rzadko te marzenia wypowiadamy.
Mariusz Banach, radny Wspólnego Lublina
- Szczegóły
- Kategoria: Opinie
- 09.04.2014











