Podczas gorącego okresu kampanii wyborczej nasi byli partyjni koledzy z Prawa i Sprawiedliwości wciąż oskarżają nas o wspieranie Platformy Obywatelskiej w Radzie Miasta i Prezydenta wywodzącego się z tej partii. Przypominają, że nie raz głosowaliśmy inaczej, niż klub PiS, i twierdzą, że odbyło się to ze szkodą dla miasta. Dlatego chcemy pokazać, jak wyglądałby Lublin, gdybyśmy zawsze głosowali jak Prawo i Sprawiedliwość.

 

Wszystkie miejskie wydatki, w tym pieniądze przeznaczane na inwestycje, znajdują się w budżecie miasta uchwalanym oddzielnie na każdy rok. Odkąd powstał Wspólny Lublin, radni pozostali w klubie Prawa i Sprawiedliwości za każdym razem głosowali przeciwko przyjęciu budżetu. Gdyby do tego doszło, moglibyśmy zapomnieć o realizacji wszystkich potrzebnych mieszkańcom inwestycji, które powstały w ostatnich latach.

Gdyby Wspólny Lublin głosował tak, jak radny Sylwester Tułajew i jego ekipa, nie powstałyby baseny na Bronowicach przy ul. Łabędziej i przy Zespole Szkół nr 7 przy ul. Roztocze. Nie byłoby szkoły podstawowej na Sławinie, przedszkola i żłobka przy ul. Wolskiej, przedszkola przy ul. Onyksowej i miejskiej biblioteki na Głusku, a wiele innych szkół i przedszkoli nie doczekałoby się niezbędnych remontów lub budowy usprawnień: boisk, łączników między budynkami, także nowego dachu. Nie powstałyby nowe drogi: Mełgiewska, Węglarza, Cynamonowa, Solidarności, Zelwerowicza, Poligonowa, a stare: Droga Męczenników Majdanka, Narutowicza, Krochmalna, Filaretów, Armii Krajowej, Kompozytorów Polskich, Smorawińskiego, Koncertowa, Głuska, Łęczyńska, Lwowska i wiele innych nie byłyby wyremontowane. Teatr Stary dalej byłby w ruinie, nie działałoby Centrum Spotkań Kultur, a Ogród Saski raczej straszył zaniedbaniem, niż przyciągał spacerowiczów. Teatr w Budowie wciąż nie byłby w budowie, nie powstałby nowy stadion, a basen olimpijski i hala lodowa nie byłyby na ukończeniu. Trudno wyliczyć wszystkie mniejsze inwestycje w dzielnicach – nowe chodniki, skwery i drogi osiedlowe, które by nie powstały, gdybyśmy głosowali jak PiS. Podsumowując, w Lublinie nic by się nie działo.

Od początku najważniejsza dla nas była rzetelność i uczciwość w pracy radnego. W pewnym momencie kadencji uświadomiliśmy sobie, że dalsza obecność w klubie PiS i głosowanie zgodnie z wytycznymi partii zahamuje rozwój Lublina. Bycie zawsze przeciw propozycjom Krzysztofa Żuka, blokowanie jego działania i czekanie ponad dwa lata tylko po to, by przed wyborami powiedzieć, że Platforma nie zrealizowała swoich obietnic, nie byłoby uczciwe wobec Państwa – mieszkańców naszego miasta. Nasi byli koledzy wybrali politykę, my zaś możemy się wspólnie z Państwem cieszyć z nowych inwestycji i zmieniającego się Lublina. Bez polityki.

Z wyrazami szacunku

Radni Klubu Wspólny Lublin